Aż trudno uwierzyć, że lud Himba, w skąpych, eksponujących nagie ciało ubraniach, to część grupy Herero. O plemieniu Himba pisaliśmy jakiś czas temu, dziś czas zaprezentować folklor ludu Herero, zamieszkującego południową część Afryki. Z początku może się wydawać, że kobiety Himba i te, które znamy jako Herero, nie mają ze sobą nic wspólnego. Pierwsze kojarzą się z oryginalnymi fryzurami i dużą nagością (zobacz artykuł: Lud żebraczy), drugie z kwiecistymi sukniami, skrzętnie zakrywającymi całe ciało. Okazuje się jednak, że oba ludy mówią tym samym językiem, a gdy poznamy ich historię, dowiemy się, że całkiem niedawno (trochę ponad 100 lat temu) kobiety Herero, tak jak Himba, nosiły krótkie spódniczki. Krynolinowy szyk mody Skąd więc obecnie takie różnice? W XIX wieku na ziemiach zamieszkanych przez Herero pojawili się niemieccy kolonizatorzy, od których plemię przejęło ubiór. Stąd też, spotykając kobiety Herero (szczególnie te starsze, które są nadal wierne swoim kolonialnym strojom), mamy wrażenie jakbyśmy cofnęli się w czasie – kolorowe, bufiaste suknie, nieskończona ilość halek i charakterystyczne nakrycia głowy przenoszą nas pod koniec XIX wieku. Tradycja noszona na głowie To właśnie nietypowe, rogate turbany są znakiem charakterystycznym kobiet Herero. Przypominają one o tradycyjnym i ważnym powiązaniu ludu z hodowlą bydła, którego ilość jest wyznacznikiem pozycji w grupie. Źródło: Wikipedia.pl, podroze.gazeta.pl, africangamesafari.com...
Namibia to kraj nie tylko na spokojne, afrykańskie wakacje. Jeśli jesteś miłośnikiem wraków, ruin czy adrenaliny, nie będziesz rozczarowany. Jednym z najbardziej spektakularnych miejsc pustyni Namib jest Martwa Dolina. Otoczona wydmami o hipnotyzującym, czerwonym kolorze, odsłania niesamowity widok – wykrzywione i martwe pnie drzew samotnie wyrastające z popękanej od gorąca ziemi. Sceneria tak samo zachwycająca, jak i przyprawiająca o dreszczyk. Legendy o rozbitkach Dreszczyk emocji można również poczuć odwiedzając Wybrzeże Szkieletowe, które stało się cmentarzyskiem rozbitych statków. Ilu okrętom nie udało się pokonać silnych prądów morskich i zakończyły swój rejs na skałach wybrzeża? Jaka była historia ludzi na nich podróżujących? Namibijskie eldorado Poszukujący mocnych wrażeń z pewnością powinni zawitać także do Kolmanskop, miasteczka niedaleko Lüderitz, na południu Namibii, które kiedyś zostało ogarnięte gorączką poszukiwaczy diamentów. Miasteczko powstało w przeciągu 2 lat w 1908r. i szybko stało się mekką dla tych, którzy liczyli na znalezienie bogactwa pod piaskami pustyni. Kasyna, ekskluzywne mieszkania i teatry tętniły życiem i przyciągały przyjezdnych. Jednak zaraz po wybuchu pierwszej wojny światowej, miasteczko zaczęło się chylić ku upadkowi. W drugiej połowie XX wieku nie było w nim już żywej duszy. Krótkie lata świetności przykryły piaski pustyni. Obecnie widać już tylko niektóre opustoszałe budynki, a samo miasteczko służy jako plan zdjęciowy do realizacji horrorów i filmów z dreszczykiem. Szaleństwo na desce Inny rodzaj emocji można poczuć w portowych miejscowościach Walvis Bay i Swakopmund, rozciągających się nad brzegiem Atlantyku. Przyciągają one entuzjastów sandboardingu i surferów z całego świata. Można surfować na oceanie w wielu miejscach na świecie, ale na surfowanie po piasku – czyli sandboarding – to zdecydowanie jedna z najlepszych i najbardziej polecanych lokalizacji. Źródło: podroze.gazeta.pl,...
A jeśli powiemy, że dzikie zwierzęta, takie jak słoń, żyrafa, czy nosorożec, mogą spokojnie „żyć” na wolności w centrum Johannesburga, czy nam uwierzycie? Johannesburg, miasto leżące w północno-wschodniej części RPA, każdemu może kojarzyć się inaczej. Jedni stwierdzą, że to miasto stricte przemysłowe. Znajduje się tu jedno z największych miejsc wydobywczych diamentów, które napędzają cały biznes. Miłośnikom futbolu Johannesburg skojarzy się zapewne z energetyczną piosenką Shakiry „Waka Waka” i Mistrzostwami Świata w Piłce Nożnej w 2010, podczas których miasto pełniło rolę jednego z gospodarzy rozgrywek. Inni z kolei powiedzą, że to tutaj kręcono zdjęcia do filmu science-fiction Dystrykt 9. Ale czy ktokolwiek powie, że Johannesburg kojarzy mu się ze sztuką? Trochę dzikości w mieście Nad stworzeniem takich skojarzeń pracuje ROA, uliczny artysta z Belgii, który ożywia przestrzenie miejskie. Jego prace zdobią mury budynków w wielu metropoliach Europy i Stanów Zjednoczonych. Tym razem przyszła kolej na Johannesburg. Na ścianie jednego z budynków blisko centrum miasta pojawiły się wielkie zwierzęta. Każde z nich wyznacza jeden poziom budynku. Mają one przypominać o pięknie afrykańskiej przyrody i jednocześnie wprowadzać trochę zróżnicowania do architektury tej aglomeracji. fot. Martha Cooper fot. Martha Cooper fot. Martha Cooper fot. Martha Cooper Źródło: thisiscolossal.com, mieszkanioweinspiracje.pl,...
Pisaliśmy już o pięknych i wysokich wydmach Namibii Co jeszcze skrywa ta piaszczysta kraina i co ma wspólnego z… Angeliną Jolie? „Namib”, od którego wywodzi się nazwa Namibii, w języku nama znaczy „olbrzymi”. W artykule Piaszczysta Namibia wspominaliśmy, że pustynia Namib może konkurować z innymi nie tylko wielkością, ale także wiekiem – jest najstarsza na świecie. Słowo „namib” może jednak również oznaczać „miejsce, gdzie nic nie ma”, co w pewnym sensie pasuje do każdego kraju, którego znaczną część powierzchni zajmują pustynie. Rekordy, rekordy, rekordy… Okazuje się, że nie tylko sama pustynia jest „stara”, ale także występująca na niej flora ma swoje lata. Welwiczja to rosnąca w Namibii niska roślina o długich liściach, która dożywa sędziwego wieku nawet… 2 tysięcy lat. Miłośnicy wynajdywania różnych rekordów z pewnością nie będą zawiedzeni Namibią. Na pustyni i jej roślinności osiągnięcia tego kraju się nie kończą. Znajduje się tutaj także Fish River Canyon – drugi co do wielkości kanion na świecie. Owiane nutką sławy Co łączy Namibię ze słynną żoną Brada Pitta? Otóż w Namibii działa Harnas Wildlife Foundation, fundacja, której patronat objęła właśnie Angelina Jolie z mężem. W jej ramach eko-podróżnicy z całego świata mogą charytatywnie działać na rzecz ratowania dzikich zwierząt. Źródło: wikipedia.pl,...
Na najbliższy weekend Warszawa zapewnia moc afrykańskich atrakcji. Wszyscy miłośnicy muzyki i tańca z Czarnego Lądu mogą już zacierać ręce. Dzisiaj, 10 maja, w Miasteczku Akademickim Uniwersytetu Warszawskiego od 14 do 16 odbywają się otwarte warsztaty muzyczno-taneczne przy bębnach. Ci, którzy mają swoje instrumenty, mogą dołączyć aktywnie do wybijania wspólnych rytmów, reszta będzie towarzyszyć w gorącym tańcu. Wieczorem, w Śnie Pszczoły, mieszczącym się w Koneserze, przy ul. Ząbkowskiej 27/31, wystąpi Grupa Perkusyjna Strefa Rytmu. Artyści porwą publiczność bębnami i tańcem z Zachodniej Afryki (bilety 5-10zł). Początek godz. 22:30. W sobotę i niedzielę, 11-12 maja, można dołączyć do warsztatów tanecznych z Gwinejczykiem Mohamedem Dabo – „ucieleśnieniem afrykańskiego słońca i chodzącą miłością do tańca“. Jak czytamy w wydarzeniu na Facebooku: „Dabo przeniesie Was w mig w pulsującą afrykańskim rytmem, gorącą jak piasek gwinejskich plaż, międzykontynentalną przestrzeń taneczną.“ Brzmi obiecująco! Więcej informacji o warsztatach tutaj. Również w sobotę, przy moście Łazienkowskim po praskiej stronie, nadwiślańska plaża wypełni się dźwiękami afrykańskich bębnów. Od godz. 21:00 rusza otwarta impreza na świeżym powietrzu z grillem i ogniskiem. Więcej informacji tutaj. Tyle atrakcji w jeden weekend! I co wybrać? Źródło: kulturalnie.waw.pl, wawalove.pl...
Dzień Afryki, a tak naprawdę Dzień Jedności Afrykańskiej, upamiętnia wydarzenie z 1963r. , kiedy 30 niezależnych państw afrykańskich powołało do życia Organizację Jedności Afrykańskiej. Święto tradycyjnie przypada na 25 maja, jednak jego obchody w Warszawie zaczynają się już blisko tydzień wcześniej. 19 maja – opowiadanie historii Cykl wydarzeń powiązanych z Dniem Jedności Afrykańskiej otwiera „opowiadanie historii“ w warszawskiej Kinotece. W tym roku opowiadanie przybierze formę tańca i muzyki z Gwinei, w których weźmie udział gwinejski artysta Andy Camara. Miejsce: Warszawa, Kinoteka, sala 7 Godzina: 16:00 Wstęp wolny. 22 maja – spotkania z afrykańskim filmem W ramach spotkań z filmem zostaną wyświetlone dwa afrykańskie filmy – „Czarna Wenus“ i „Wiedźma wojny“. Oba pokazują rzeczywistość Afrykańczyków – jeden w realiach europejskich, drugi na Czarnym Lądzie. Miejsce: Warszawa, Cafe Baobab, ul. Francuska 31 Godzina: 18:00 Wstęp wolny. 24 maja – Afro-warszawskie Kulturalne Granie Wydarzenie, którego nie powinni ominąć koneserzy nowatorskich połączeń muzycznych. Legenda polskiej sceny, Stanisław Sojka, wystąpi w towarzystwie wielu znanych afrykańskich artystów. Afrykę reprezentować będą Buba Kuyateh z Gambii, grający na korze, tradycyjnym zachodnioafrykańskim instrumencie, Mohamed Gaspard Conde z Gwinei wraz ze swoimi bębnami, a także Djolof Man Trio, Pako Sarr, Mohamed Mbow, Ricky Lion, Mamadou Diouf, Benoit Legros i Andy Camara. Miejsce: Warszawa, Skwer Hoovera Godzina: 18:30 Wstęp wolny. Źródło: wikipedia.pl,...
Strona 2 z 8«12345...»Ostatnia »