Rezerwat Ngorongoro

Rezerwat Ngorongoro

  Sucha kaldera lepsza od zalanej? Rezerwat Ngorongoro (Ngorongoro Conservation Area) jest jedną z ważniejszych atrakcji turystycznych Tanzanii. Jego najważniejszą częścią jest krater wygasłego wulkanu Ngorongoro. Powstał on 2-3 mln lat temu w wyniku erupcji ogromnego wulkanu, który przed wybuchem prawdopodobnie był nieco wyższy od Kilimandżaro. Wspomniana erupcja spowodowała zapadnięcie się szczytu góry i utworzenie wielkiej misy, którą wulkanolodzy fachowo nazywają kalderą. Na ogół kaldery z czasem całkowicie wypełniają się wodą i zamieniają w ogromne jeziora. Suchy krater Ngorongoro, jedynie ze stosunkowo niewielkim jeziorem pośrodku, jest więc pod tym względem wyjątkowy. Ma ponad 600 m głębokości, a jego średnica wynosi ok. 20 km. Naturalna forteca i… pułapka genowa Dla wielu gatunków zwierząt i roślin krater Ngorongoro stał się z czasem rodzajem naturalnej fortecy wyrosłej na rozległej równinie. Jego wnętrze jest trudno dostępne, a liczne strumienie dostarczają zwierzętom wystarczającej ilości wody nawet podczas największych upałów. Drapieżniki mają tu też pod dostatkiem zwierząt, na które mogą polować, a te – bogactwo roślin, którymi mogą się żywić. Szacuje się, że w kraterze żyje ok 25 tyś. zwierząt różnych gatunków, wśród nich bawoły, lwy, leopardy, słonie, hipopotamy, zebry, antylopy, czarne nosorożce czy hieny plamiste. Nad jeziorem żyją ogromne i niezwykle malownicze stada flamingów różowych. Co ciekawe, naturalna izolacja tego obszaru, choć przez tysiąclecia gwarantowała wielu gatunkom większe bezpieczeństwo i możliwość przetrwania, stopniowo doprowadza też do wyczerpania ich puli genowej. Problem dotyczy na przykład lokalnej populacji lwów, które krzyżują się prawie wyłącznie z osobnikami spokrewnionymi, co przyczyniło się do przekazywania problemów genetycznych z pokolenia na pokolenie. Samce zamieszkujące krater żyją w lwim dobrobycie (spokój i dostatek pożywienia), co powoduje, że są większe i silniejsze od bardziej wygłodzonych samców z...
3 najciekawsze społecznie pytania do Europejczyka i Afrykańczyka

3 najciekawsze społecznie pytania do Europejczyka i Afrykańczyka

3 najciekawsze społecznie pytania do Europejczyka i Afrykańczyka 1. Ile masz rodziców? Afrykańskie dziecko dorastające w tradycyjnym wiejskim otoczeniu jest postrzegane jako córka lub syn całej lokalnej społeczności. Pojęcie „rodziny” wykracza poza więzi krwi i może rozciągać się na każdego innego dorosłego, który należy do wspólnoty. Afrykańskie dziecko będzie miało więc liczne „matki” i wielu „ojców”. Każda z tych osób uczestniczy w wychowywaniu małego Afrykańczyka, obserwuje jego rozwój, dając życiowe rady i interweniując, gdy dzieje się coś niedobrego. Jest to bardzo wydajny system, który gwarantuje, że dziecko nie zostanie bez opieki, gdy rodziców zabraknie z jakichś losowych powodów. Dzięki kontaktom z wieloma dorosłymi i wyjściu poza świat tylko jednej rodziny dzieci otrzymują też niesamowitą różnorodność wzorców życiowych, stykają się z całym bogactwem charakterów i osobowości, co przyda się w ich dorosłym życiu. 2. Ile masz żon? Współczesna kultura zachodnia oczywiście ma coraz większy wpływ także na społeczności afrykańskie. Pod wpływem ruchów feministycznych powoli kwestionowane są ograniczenia, którym podlegają kobiety żyjące w konserwatywnych społecznościach, obsadzone wyłącznie w tradycyjnych rolach. Debata publiczna toczy się także wokół poligamii, tradycyjnie praktykowanej i akceptowanej w Południowej Afryce. Wielożeństwo było tam od zawsze świadectwem materialnego dobrobytu i życiowego sukcesu, ale miało też swój wymiar duchowy. Było to oddanie czci przodkom i koronowało ich wielowiekowe wysiłki w walce o przetrwanie w trudnych warunkach afrykańskich. O tym, jak ważna i aktualna jest ta kwestia świadczyć może przykład Jakuba Zumy, obecnego prezydenta RPA, który ma 3 żony oraz 21 dzieci. 3. Jak długo możesz być chłopcem lub dziewczynką? Wiele afrykańskich społeczności podtrzymuje do dziś zwyczaj inicjacji młodych mężczyzn i kobiet, zwany przez socjologów i psychologów rytuałem przejścia. Tymczasem nasza...
Skok przez miotłę

Skok przez miotłę

Skok przez miotłę Tradycje ślubne w RPA są bardzo oryginalne i nie poddają się łatwo wpływom współczesności. Oto kilka najciekawszych.     Skok przez miotłę Według niektórych źródeł, jest szczególnie popularny wśród narzeczonych o różnym pochodzeniu etnicznym i kolorze skóry. W czasach kolonialnych mieszane małżeństwa oraz ogólnie małżeństwa osób czarnoskórych były w większości zakazane. Niewolnicy zaczęli tworzyć więc własne tradycje sankcjonujące związki. Współcześnie wspólny skok nad miotłą ma zatem symbolizować i podkreślać równość pomiędzy przyszłymi małżonkami, a także oddawać cześć ich przodkom. Tradycja ta podobna jest w pewnym sensie do naszego przenoszenia panny młodej przez próg – kij od miotły miałby według niektórych źródeł przedstawiać symboliczne granice przyszłego domu młodych. Ale dlaczego wybrano w tym celu miotłę? Podobno chodziło także o skuteczne zmiecenie kawalerskiego i panieńskiego stylu życia oraz związanych z nimi przyzwyczajeń. Wiązania węzła Podczas ślubu młodzi wkładają sobie nawzajem obrączki na palce, tak jak w kulturze europejskiej. Afrykańska tradycja wymaga jednak także, żeby podczas wypowiadania przysięgi młoda para była do siebie przywiązana za dłonie – na ogół wstążką lub źdźbłami trawy. Węzeł ten do określonego momentu ceremonii nie powinien pęknąć lub rozwiązać się, inaczej przyniesie to pecha nowożeńcom. Niesienie ognia Być może najbardziej wzruszającym obyczajem weselnym jest tradycja przeniesienia przez rodziców ognia z ich paleniska do domu nowożeńców, gdzie razem ze swoimi dziećmi zapalają nowe ognisko. Polecamy obszerniejszy artykuł na temat afrykańskich tradycji ślubnych, który znajdziesz tutaj: TopWeddings.co.za. źródła: Wikipedia,...
Taniec dziewic

Taniec dziewic

Taniec dziewic Każdego roku we wrześniu w prowincji KwaZulu-Natal w RPA odbywa się Festiwal Tańca Trzcin, w którym uczestniczą półnagie dziewice z plemienia Zulusów.     Na początku uroczystości każda dziewczyna ścina łodygę trzciny nad pobliską rzeką. Niektóre łodygi są ponad dwa razy większe niż uczestniczki parady i przekraczają nawet 4m wysokości.  Cały czas śpiewając i tańcząc kobiety, ubrane tylko w krótkie spódniczki, zanoszą trzciny przed oblicze króla. Parada trwa prawie cały dzień, rozciąga się na ponad 2 kilometry i kończy się spontanicznymi występami przed królem. Zulusi uznają poligamię, więc tradycyjnie przyjęło się, że podczas Festiwalu król ma prawo wybrać sobie kolejną żonę. Dla biedniejszych kobiet jest to szansa awansu społecznego i materialnego, dlatego ta tradycja nie budzi wśród miejscowych większych kontrowersji. Zbliżone tradycje są praktykowane w niewielkim i mniej znanym Królestwie Suazi, które graniczy z RPA. Stamtąd pochodzi ilustracja, którą wykorzystaliśmy w artykule. Obszerną galerię zdjęć z Festiwalu znajdziesz tutaj. Źródła: squidoo.com, zulu-culture.co.za, Wikipedia...
5 rzeczy, które musisz zrobić w namibijskim Cape Cross

5 rzeczy, które musisz zrobić w namibijskim Cape Cross

Cape Cross (Przylądek Krzyża) leży w zachodniej części Namibii, na Wybrzeżu Szkieletowym. Mimo że większość kojarzy go tylko z żyjącymi tu fokami, my chcemy Wam pokazać, że miejsce to oferuje zdecydowanie więcej. 1. Zaprzyjaźnij się z fokami Bez najmniejszych wątpliwości foki są jedną z głównych atrakcji tych okolic. Cape Cross słynie z niezwykle licznej, dwunastotysięcznej kolonii tych zwierząt, które potrafią zachowywać się niezwykle zabawnie. Dobrym momentem na przyjazd jest przełom października i listopada, kiedy rodzą się małe. 2. Odkryj historię krzyży Cape Cross swoją nazwę zawdzięcza krzyżom, postawionym przez portugalskiego odkrywcę Diago Cao, który w 1486 r. pojawił się tutaj jako pierwszy Europejczyk. Pod koniec XIX miejsce to na nowo odkrył niemiecki kolonista kapitan Becker i oryginalny krzyż Diego zastąpił swoją drewnianą repliką. Jednak i niemiecki krzyż nie został tam na stałe. Po dwóch latach postawiono na jego miejscu inny, kamienny. Obecnie można zobaczyć tutaj dwa krzyże – oprócz kamiennego, stanął też drewniany mający upamiętniać dzielnego Portugalczyka Diago Cao. 3. Kup solną pamiątkę od sprzedawcy widmo Okoliczni mieszkańcy wystawiają na trasie przejazdu turystów małe stoliczki z kryształami soli na sprzedaż. Nie byłoby pewnie w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że przy stoliczkach brakuje sprzedawców pilnujących swojego biznesu. Gdy podejdziemy bliżej, zobaczymy słoik oraz karteczkę z instrukcją, ile należy do niego wrzucić, jeśli chcemy coś sobie kupić. 4. Przejdź się po okolicy Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że poza fokami i krzyżami okolica nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Jeśli jednak przejdziesz się po pobliskich terenach, zmienisz zdanie. Szczególnie jeśli spotkasz kameleony, żółwie, lśniące skorpiony, hieny, antylopy oraz innych mieszkańców Cape Cross. 5. Poczuj się piratem Wybrzeże w okolicach...
Afrykanie nie gęsi swoje wróżby mają!

Afrykanie nie gęsi swoje wróżby mają!

Gdy największe religie świata dawno już uznały wróżenie za grzech, Afrykanie z pasją i bez skruchy korzystają z uroków przepowiadania przyszłości. Dla wielu plemion afrykańskich wróżenie nadal jest bardzo ważną czynnością. Nierzadko przynosi upragnione odpowiedzi na niepokojące pytania, podsuwa wskazówki na przyszłość lub uchyla rąbka tajemnicy o tym, co jeszcze czeka człowieka w życiu. Kości zostały (dawno) rzucone Czy zastanawialiście się kiedyś, skąd wzięła się gra w kości lub układanie domino? Jedna z teorii przenosi nas do Afryki, gdzie opatrzone magicznymi znakami kości od wieków są używane do przepowiadania przyszłości. Wróżbita wyrzuca je przed siebie i z ich ułożenia odczytuje los swoich klientów. W innych afrykańskich kulturach kości dużych zwierząt (najczęściej łopatki) są gotowane wraz z pokrywającym je mięsem. To, co ukaże się na ich powierzchni po oddzieleniu od mięsa, jest później interpretowane przez szamanów. Tak lub nie – jaśniej już się nie da! Niektóre plemiona preferują wyrocznie. Są one nieco inne od tych, które znamy z mitów greckich. Przede wszystkim nie trzeba do nich pielgrzymować; są podręczne i poręczne. Afrykańskie wyrocznie to niewielkie rzeźby. Wyczarowuje się je z małych kawałków drewna i nadaje różne kształty. Wyroczni w kształcie wydłużonego zwierzęcia, często aligatora lub psa, nazywanej itombwą, używa się do zadawania pytań, na które na ogół można otrzymać niebudzącą wątpliwości odpowiedź „tak” lub „nie”. Jest też druga metoda. Po jednej stronie itombwy przymocowany jest ruchomy uchwyt. Wróżbita nasącza uchwyt w oleju lub wodzie i pociera nim wydłużoną część wyroczni, recytując w tym samym czasie możliwe metody rozwiązania problemu, który jest utrapieniem. Kiedy uchwyt przestanie ślizgać się po powierzchni i zatrzyma się w miejscu, wróżbita odwraca zwierzę do góry nogami. Jeżeli uchwyt zostanie...
Strona 6 z 8« Pierwsza...45678