
fot. Plutor
To wszystko kwestia mocy!
Dla Afrykanów istnienie osoby nie kończy się wraz ze śmiercią, tylko – podobnie jak w naszej kulturze – trwa nadal, choć w innej formie. Na tym jednak kończą się wyraźne podobieństwa. W Czarnej Afryce pojęcia życia i śmierci nie są wzajemnie wykluczającymi się koncepcjami i nie ma między nimi wyraźnego podziału. Człowiek po prostu przechodzi od życia do śmierci i jest to proces podobny do starzenia – jego ważnymi cechami jest płynność i ciągłość. Brak tu więc wyraźnego wstrząsu i zaskoczenia jakie towarzyszą śmierci w kulturze chrześcijańskiej. Śmierć nie jest też postrzegana jako koniec czegoś gorszego (np. przejście z życia doczesnego do wiecznego) ani też czegoś lepszego (jak w kulturze konsumpcyjnej, gdzie śmierć przerywa istnienie oparte na przyjemności).
Życie to dynamiczny proces obejmujący wahania „mocy” lub „siły życiowej”. Dzieje się tak dlatego, że istnieją różne poziomy intensywności życia i śmierci. W wielu językach afrykańskich chorobę określa się jako stan, w którym jest „mniej życia”. Innymi słowy, poziom energii życiowej jest niski. Także pech i nieszczęścia są często rozumiane jako drastyczny spadek lub nawet zanik siły witalnej. Choroba i śmierć są wynikami zewnętrznych okoliczności, które pozbawiają osobę siły. Dzieje się tak, gdy te zewnętrzne czynniki dysponują większą mocą niż człowiek, którego problem dotyczy. Jest zatem możliwe, że choroba czy śmierć następują w wyniku działań innego człowieka, który dysponuje potężną, złą i niszczącą energią. Przykładem takiej osoby może być czarownik z wrogo nastawionego plemienia.
Widmo-utrapienie czy duch wspierający?
Śmierć nie powoduje zniknięcia człowieka i przekreślenia jego istnienia tylko skutkuje zmianą statusu. Jest to proces podobny do zmiany stanu skupienia wody znany nam z lekcji fizyki. Podgrzana woda nie znika, tylko zmienia się w parę i w tej postaci nadal istnieje. Pozostając przy tej metaforze, w istnieniu człowieka śmierć odgrywa rolę procesu podgrzewania – bez niej „przejście” nie byłoby możliwe. Ma to istotne znaczenie dla sposobu postrzegania śmierci, która dzięki temu nie jest oceniana jako dobra lub zła. Zyskuje natomiast status trudny do przyjęcia przez Europejczyków – jest „niezbędna”.
Centralnym punktem afrykańskich wierzeń odnośnie śmierci jest koncepcja przodków. Są to ludzie, którzy wprawdzie zmarli jako fizyczne osoby, ale nadal „żyją” w społeczności i komunikują się ze swoimi rodzinami. Ich forma istnienia przypomina nasze duchy, choć w Afryce nacisk jest położony na wspomnianą komunikację. Zmarły krewny to nie zabłąkane widmo, które tłucze się po starym zamczysku lub cmentarzu, napędzając pietra żywym. To aktywny i niezwykle ważny aktor na scenie życia, który ma wpływ na bieg wydarzeń (np. na tworzenie związków małżeńskich), i do którego żywi krewniacy mogą zwracać się o radę i pomoc w chwilach kryzysu.
Na podstawie: deathreference.com
[…] Przeczytaj też: Kilka powodów, dla których warto mieć więcej mocy oraz ducha z Afryki wśród swoich przodków […]